sobota, 12 maja 2012

ufff...



właśnie skończyłam klejenie pudełek do kartek na...

 kiermasz rękodzieła.

Pierwszy raz biorę udział w czymś takim.
(Liczę, że nie ostatni :) )

Dużo tego nie ma,
bo nie dysponowałam czasem,
ale każda karteczka jest inna
i mam nadzieję, że znajdą zainteresowanie.

A w kiermaszu mam okazję wziąć udział dzięki Adze.

Wszystkie informacje są dostępne na jej stronie.
Przy okazji koniecznie obejrzyjcie jej biżuterię.
Jest na co popatrzeć :)

Serdecznie pozdrawiam
i gorąco zapraszam :)


PS-zdjęcia oczywiście będą, ale już nie dziś...

wtorek, 8 maja 2012

a propos



w nawiązaniu do poprzedniego posta
spieszę dodać,
że krótkiej, acz znaczącej, porady dotyczącej obróbki jajek styropianowych
udzieliła mi aga z kapryśnych inspiracji.
Nie pisałam o tym wcześniej,
bo koniec końców nie skorzystałam z jej,
jak się okazało, jedynych właściwych metod pracy ze styropianem.
Niestety nie dysponowałam żadnym polecanym przez nią środkiem.
Ale chętnie jeszcze raz spróbuję - za rok.
Tylko lepiej się przygotuję
i zacznę przynajmniej miesiąc wcześniej ;)

pozdrawiam ciepło 
z nadzieją również na ocieplenie za oknem
:)



piątek, 27 kwietnia 2012

2. obiecanka



żeby już zamknąć czas ozdób wielkanocnych,
bo odwleka się on u mnie i odwleka,

oto 

...jajka...

tak po prostu 
:)


w klimacie skrawków i sznurków



zaznaczę tylko na marginesie, 
że kurka nie jest moja,
choć myślę,
że mogłaby być :)




na ludowo




i wiosennie :)


dodam jeszcze,
że z tymi ostatnimi jajkami,
to były (przepraszam za kolokwializm)
niezłe jaja...

chcąc pozbyć się faktury styropianu,
pomalowałam je farbą akrylową.
Najpierw raz, potem drugi, następnie trzeci i czwarty.
I w zasadzie nic.
Pomyślałam więc o farbie w spray'u...
I jak pomyślałam,
tak zrobiłam.
(nie najmądrzej, ale cóż...mądry Polak...)
Dwa dni schło i się wietrzyło.
I nic.
No więc na koniec zabrałam się za żmudną pracę obklejania serwetką.
(taką zwykłą, najzwyklejszą)
Jedna warstwa, potem druga, następnie jeszcze jedno tapowanie farbą akrylową
i...
koniec :)

potem pozostało tylko udekorować mozolnie wycinanymi niezapominajkami :)

Zajęło mi to, bagatela,
...nie, chyba się nie przyznam...

mam tylko cichą nadzieję,
że tegoroczne prezenty od zajączka choć trochę się podobały


pozdrawiam ciepło i wiosennie

:)


wtorek, 17 kwietnia 2012

1. obiecanka


zaczynam swoje obiecanki:

oto 

TORT SCRAPOWY

dla mojej kochanej teściowej





pomysł podpatrzyłam u migoshi.
Jej tort był bardziej zdobiony, ale ja na razie lubuję się w prostych formach :)


Prostych, ale często maksymalnie czasochłonnych...


Kwiatki robiłam, bagatela, przez dwa wieczory,
ale myślę, że było warto :)



Przy każdym kwiatku dziękowałam w myślach
twórcy pistoletu do kleju na gorąco
i mojemu mężowi, że mnie nim obdarował :)


pozdrawiam wszystkich odwiedzających
i proszę o cierpliwość.

Reszta obiecanek już wkrótce :)


piątek, 13 kwietnia 2012

obiecanki


Jakoś tak przyzwyczaiłam się,
że mój post musi zawsze być ze zdjęciem czegoś co udało mi się wykonać.

Dziś będzie bez zdjęcia
i w zasadzie w żadnym konkretnym temacie.

Dzisiaj obiecanki :)

Sporo przed świętami i zaraz po nich
udało mi się stworzyć kilka rzeczy.

Tort scrapowy,

kartkę ślubną,

oczywiście jajka wielkanocne,

oprócz tego z chłopcami robiliśmy makaron i dżem.

Poza tym w marcu (więc już dość dawno temu)
byłam na warsztatach kartkowych... 

Wszystko mam zamiar Wam pokazać
i wszystko mam na zdjęciach,
tylko lekkie kłopoty zdrowotne i aktualne moje średniopozytywne samopoczucie
nie pozwalają mi zabrać się za obróbkę zdjęć.
Myślę jednak, że co złe szybko się skończy
i będę mogła pochwalić się moimi wytworkami :)

Na razie serdecznie wszystkich zaglądających pozdrawiam
i życzę pięknej wiosennej pogody

:)



piątek, 23 marca 2012

kulinarnie


chciałam Wam dziś zaprezentować jedną z odsłon mojego ulubionego ciasta

tadaaaaaam!

Ladies & Gentlemen

oto

SZARLOTKA




a dla chętnych

PRZEPIS:

2 KG JABŁEK
1/2 SZKL. RODZYNEK
10 EL BRĄZOWEGO CUKRU
3 TL CYNAMONU
1 OP. CUKRU WANILIOWEGO

250 G. MĄKI
125 G. MASŁA ROŚLINNEGO
1/4 SZKL.CUKRU
1 TL PROSZKU DO PIECZENIA
1 ŻÓŁTKO
1 EL ŚMIETANY

Jabłka obrać i pokroić w plasterki (najlepiej w maszynce). 
Wymieszać je z cynamonem, cukrem brązowym i cukrem waniliowym.

Składniki ciasta posiekać razem, szybko zagnieść, zawinąć w folię spożywczą i wsadzić do lodówki.

Po schłodzeniu 1/3 ciasta zostawić, a resztę rozwałkować i ułożyć w formie.

Na cieście rozsypać równo rodzynki i jabłka. 

Przykryć wszystko resztą ciasta startą na tarce na grubych oczkach.

Piekarnik nastawić wcześniej na 150•C.
Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i podnieść temperaturę do 180•C.

Piec około 45 minut aż się zrumieni.




Gwarantuję, że robi się szybko i jest przepyszna.

Najlepiej smakuje na ciepło,
a z lodami waniliowymi to już...
brak mi słów.


serdecznie pozdrawiam i zachęcam do wypróbowania :)




sobota, 18 lutego 2012

...


...
bo cóż można napisać w tytule po takim czasie...

Przed Świętami narobiłam się jak przysłowiowy "dziki wół".
Nawet trochę zdjęć udało mi się zrobić,
choć wszystkie co do jednego powstały w nocy.
W ciągu dnia nie dysponuję wolnym czasem.
Niestety po Świętach dopadł mnie marazm twórczy
i nie byłam w stanie zmusić się, żeby zdjęcia obrobić.
Nie mówiąc już o wykrzesaniu z siebie choćby iskry zapału do napisania czegokolwiek.

Koniec końców pewnie trwało by to nadal,
gdyby nie pewna przemiła osóbka o anielskim sercu.
Dziękuję Anielko, zmobilizowałaś mnie :)


Niestety na razie nie mam nic takiego "na czasie".
Pokażę Wam więc karteczki
(nie wszystkie, bo wyszło ich dużo i część się powiela),
które powstały za czasów ostatniego posta.

Tych kilka pierwszych moja mama nie określiła jako świątecznych.
Może miała rację, ale okazało się, że chętni się znaleźli :)







Tutaj na marginesie dodam, że zupełnie przypadkiem udało mi się uzyskać przestrzenność
poniższego obrazka.
Najpierw zrobiłam stempel biały, ale wyszło kiepsko. 
Pomyślałam, że może uratuję ją, jak odstempluję ten sam obrazek na czarno.
Tylko jak tu trafić w to samo miejsce... 















Kolejne postanowiłam zrobić w kolorystyce bardziej Bożonarodzeniowej:

















No i na koniec moja ulubka.
Jest delikatna, mroźna, a cały jej urok tkwi w papierach.
Matowa biała baza, pod ręką lekko chropowata.
Srebrna warstwa odbijająca lekko światło, o delikatnie śliskiej fakturze.
I na koniec błyszczący biały papier fotograficzny.

Szkoda, że zdjęcia tego nie oddają...




Na tym bym dziś zakończyła.

Mam nadzieję, że nie czujecie się zmęczeni i przytłoczeni tą galerią
i dziękuję, że mimo wszystko dobrnęliście do końca.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam
i będę szalenie wdzięczna za komentarze :)