piątek, 23 marca 2012

kulinarnie


chciałam Wam dziś zaprezentować jedną z odsłon mojego ulubionego ciasta

tadaaaaaam!

Ladies & Gentlemen

oto

SZARLOTKA




a dla chętnych

PRZEPIS:

2 KG JABŁEK
1/2 SZKL. RODZYNEK
10 EL BRĄZOWEGO CUKRU
3 TL CYNAMONU
1 OP. CUKRU WANILIOWEGO

250 G. MĄKI
125 G. MASŁA ROŚLINNEGO
1/4 SZKL.CUKRU
1 TL PROSZKU DO PIECZENIA
1 ŻÓŁTKO
1 EL ŚMIETANY

Jabłka obrać i pokroić w plasterki (najlepiej w maszynce). 
Wymieszać je z cynamonem, cukrem brązowym i cukrem waniliowym.

Składniki ciasta posiekać razem, szybko zagnieść, zawinąć w folię spożywczą i wsadzić do lodówki.

Po schłodzeniu 1/3 ciasta zostawić, a resztę rozwałkować i ułożyć w formie.

Na cieście rozsypać równo rodzynki i jabłka. 

Przykryć wszystko resztą ciasta startą na tarce na grubych oczkach.

Piekarnik nastawić wcześniej na 150•C.
Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i podnieść temperaturę do 180•C.

Piec około 45 minut aż się zrumieni.




Gwarantuję, że robi się szybko i jest przepyszna.

Najlepiej smakuje na ciepło,
a z lodami waniliowymi to już...
brak mi słów.


serdecznie pozdrawiam i zachęcam do wypróbowania :)




sobota, 18 lutego 2012

...


...
bo cóż można napisać w tytule po takim czasie...

Przed Świętami narobiłam się jak przysłowiowy "dziki wół".
Nawet trochę zdjęć udało mi się zrobić,
choć wszystkie co do jednego powstały w nocy.
W ciągu dnia nie dysponuję wolnym czasem.
Niestety po Świętach dopadł mnie marazm twórczy
i nie byłam w stanie zmusić się, żeby zdjęcia obrobić.
Nie mówiąc już o wykrzesaniu z siebie choćby iskry zapału do napisania czegokolwiek.

Koniec końców pewnie trwało by to nadal,
gdyby nie pewna przemiła osóbka o anielskim sercu.
Dziękuję Anielko, zmobilizowałaś mnie :)


Niestety na razie nie mam nic takiego "na czasie".
Pokażę Wam więc karteczki
(nie wszystkie, bo wyszło ich dużo i część się powiela),
które powstały za czasów ostatniego posta.

Tych kilka pierwszych moja mama nie określiła jako świątecznych.
Może miała rację, ale okazało się, że chętni się znaleźli :)







Tutaj na marginesie dodam, że zupełnie przypadkiem udało mi się uzyskać przestrzenność
poniższego obrazka.
Najpierw zrobiłam stempel biały, ale wyszło kiepsko. 
Pomyślałam, że może uratuję ją, jak odstempluję ten sam obrazek na czarno.
Tylko jak tu trafić w to samo miejsce... 















Kolejne postanowiłam zrobić w kolorystyce bardziej Bożonarodzeniowej:

















No i na koniec moja ulubka.
Jest delikatna, mroźna, a cały jej urok tkwi w papierach.
Matowa biała baza, pod ręką lekko chropowata.
Srebrna warstwa odbijająca lekko światło, o delikatnie śliskiej fakturze.
I na koniec błyszczący biały papier fotograficzny.

Szkoda, że zdjęcia tego nie oddają...




Na tym bym dziś zakończyła.

Mam nadzieję, że nie czujecie się zmęczeni i przytłoczeni tą galerią
i dziękuję, że mimo wszystko dobrnęliście do końca.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam
i będę szalenie wdzięczna za komentarze :)

  

niedziela, 18 grudnia 2011

Święta tuż tuż...


Od ponad miesiąca każdy wieczór spędzałam na robótkach ręcznych. W zasadzie ten również powinnam tak spędzić, ale trochę bezsensu byłoby zaczynać Bożonarodzeniowe posty po Świętach.

Zacznę od ozdób:

W naszym salonie jest taka półka, która co roku na Święta staje się miejscem pełnym ciepła i nastrojowości.

Tak było rok temu


A tym razem prawie tak






"prawie", bo poisencja (potocznie zwana gwiazdą betlejemską) wylądowała koniec końców w innym miejscu.
Tam wygląda znacznie lepiej. 

A stroik wykonałam sama na pewnym twórczym spotkaniu.
Kto by pomyślał, że bombka może być wazonem...


I na koniec moja ulubiona pozytywka, którą w zeszłym roku przyniósł mi... Mikołaj ;)

Jest cudowna. Oprócz sań przesuwa się również maleńki pociąg. A wszystko jest super dopracowane.





poniedziałek, 21 listopada 2011

miało być kulinarnie...


Miało być kulinarnie. 
Tak napisałam w poprzednim poście i jeśli słowo się rzekło, to trzeba go dotrzymać. 
Problem polegał na tym, że nie mogłam tych kulinarnych zdjęć nigdzie znaleźć.
Ale jak to mówią - szukajcie, a znajdziecie...

Szukałam, szukałam i w końcu mam :)

Chciałam Wam zaprezentować torty na szczególne okazje :)

60-lecie mojego Taty



  

jest lutnikiem, więc kształt tortu na tak okrągłą rocznicę sam się narzucił :)


a oto tort na chrzest mojej słodziutkiej bratanicy





no i na koniec moja perełka.
Myślałam o nim przez całe wakacje, bo synek o niczym innym nie mówił.
Oto jego aktualny idol :)




i to na dziś wszystko.
Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i będę wdzięczna za każdy komentarz :)




piątek, 14 października 2011

fast post


czas i obowiązki nie pozwalają mi uwolnić pomysłów i projektów szalejących już w sporym nadmiarze w mojej głowie. 
Udało mi się wykombinować tylko kilka kartek. Niestety tak na szybko były wykańczane i oddawane, że z przykrością muszę stwierdzić - nie dysponuję porządnymi zdjęciami :(
Jedyne jakie mam, to takie robione telefonem:


  

były jeszcze dwie, w tym jedna z elementem wykonanym techniką decu.
Niestety nie pokażę ich (nie dysponuję zdjęciami), ale możecie mi wierzyć na słowo - wyszły ładnie ;)

Następny raz będzie bardzo kulinarny, 
a jak tylko uporam się z obowiązkami, życiem, zdjęciami i innymi takimi, to pokaże Wam coś nad czym pracowałam przez połowę wakacji...

pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich tych, którzy tu jeszcze zaglądają



środa, 17 sierpnia 2011

i znowu w domu...


tak to już bywa, że po wakacjach wraca się do domu
i znowu trzeba wejść w dawny rytm życia codziennego.
Niestety to wchodzenie zajmuje mi już dobry tydzień
i jakoś nie widzę końca.
Jak to dobrze, że przedszkole zaczyna się 
dopiero za dwa tygodnie...

No, ale dosyć już użalania się.

Jak obiecałam już dawno temu dziś będą obiecane
kartki ślubne.

Ale zanim do nich dojdę chciałabym
załatwić jedną jakże ważną sprawę.
A mianowicie:
Umieściłam wcześniej na stronie
kartkę, a w zasadzie cały komplet, który otrzymała
nasza chrześnica, a przyozdobiony był różyczkami.
Przepis na wykonanie ich znalazłam u Anielki.
Są tam jeszcze inne tutoriale, bardzo ciekawe
i przystępnie opisane, z dużą ilością zdjęć :)

No, a teraz kartki :)

przepraszam z góry za jakość, ale zdjęcia robiłam w nocy
(jak zwykle)




tutaj dla odmiany przepis na kwiatki podpatrzyłam u sasilli
Ma niesamowite pomysły.










na dziś to tyle :)

Pracuję co prawda nad wielkim pamiątkowym albumem,
ale jest on bardzo osobisty, więc nie wiem czy tu zagości.
Mam jednak kolejne zamówienia na kartki ślubne,
więc będzie co pokazać :)


pozdrawiam Was wszystkich serdecznie







środa, 13 lipca 2011

krótka wiadomość z podróży

Witajcie :)

Co prawda miały być kolejne karteczki, ale tak się złożyło, że wakacyjne pakowanie zajęło mi znacznie więcej czasu niż planowała i w konsekwencji nie dałam rady wrzucić planowanego i obiecanego posta. Ale co się odwlecze, to... sami wiecie :)
Dzisiaj nie będzie zdjęć, ponieważ posta wysyłam z telefonu.
Za to chciałabym Wam polecić pewien ciekawy i super atrakcyjny sposób spędzania czasu wolnego. Nie koniecznie tylko wakacyjnego. Ja właśnie wróciłam ze Szczecinka, gdzie amatorzy nart wodnych i (mojego ukochanego) wakeboardu mogą sobie naprawdę poszaleć. Mają tam bardzo fajny i dość długi wyciąg, ale ja preferuję jazdę za motorówką. Zwłaszcza dla początkującego (tudzież początkującej) jest to znacznie łatwiejsze, no i bardziej zachęcające :)
Ze swej strony mogę gorąco polecić osoby godne zaufania, które zapewnią Wam dobry sprzęt, fachową opiekę i przede wszystkim super zabawę. Na stronie szkoły wakeboardu SLALOM znajdziecie więcej informacji, zdjęcia i różne inności :) Jest naprawdę SUPER.
A zdjęcia wrzucę jak tylko wrócę do Warszawy.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)